Pisałem ostatnio, że w naszym ogrodzie budzi się życie. Pogoda sprawia, że ogród codziennie wygląda piękniej. Często tam, gdzie wczoraj był mało atrakcyjny zakątek, dziś znajdujemy obsypane zielonymi listkami rośliny. Część nich uraczyła już nasze oczy kwiatami. My, ze swojej strony również staramy się popracować, aby otoczenie naszego domku było coraz piękniejsze. A
więc pielimy, sadzimy, kosimy i podlewamy.
Przy płocie od ulicy dotychczas mieliśmy mało atrakcyjny fragment ogrodu. W tamtym roku zrobiłem kamienną ścieżkę, która zdecydowanie uatrakcyjniła widok od frontu, nie mówiąc już o tym, że przejście do ogrodu jest po prostu wygodniejsze. Pomiędzy ścieżką a płotem jest fragment „ziemi niczyjej”. Sukcesywnie staramy się ją zagospodarować. Cyprysik, mały świerczek, kilka żurawek i najbliższe furtce „przypłocie” wygląda całkiem atrakcyjnie.

Jesienią, oraz wczesną wiosną żona zasiała sporo kwiatów oraz innych ciekawych roślinek. Część z nich czeka na posadzenie bo na razie rozwijają się w pojemnikach w pokoju, część już cieszy oko w ogrodzie. Jak np. te prześliczne tulipany oraz cebulice.


Na niektórych posadzonych w tamtym roku roślinach tegoroczna zima nie zrobiła żadnego wrażenia. Jak na tych kwitnących już bergeniach.

Kwitną nam już również niektóre drzewa i krzewy owocowe. Tak wyglądała jakiś czas temu śliwa a tak krzew porzeczki.


Osobnym całkiem rozdziałem jest trawnik. W tamtym roku pisałem, że to eksperymentalny trawniczek, bo na małym obszarze założony przede wszystkim po to, by sprawdzić jak nam to wyjdzie. Nie chcieliśmy bowiem iść na łatwiznę i zakupić trawnik z rolki. Taki, samodzielnie wysiany, na samodzielnie przygotowanej ziemi, ma dla nas dużo większą wartość. Zimę przeżył w całkiem dobrej kondycji, mokry początek wiosny też nie zrobił na nim wielkiego wrażenia, teraz wygląda tak i cieszy oczy.

Parę dni temu założyłem drugi fragment trawnika i już zaczyna kiełkować.